„Wspaniałość Ziemi w której żył Pan”
wspomnienia z Pielgrzymki do Ziemi Świętej cz. 1
9.03.2008 | Tekst: s. Bogumiła Ewertowska SGBP
Wspomnienia z tej pielgrzymki można snuć w trzech różnych aspektach: turystyczno-krajoznawczym, czyli opis miejsc i terenów, które zobaczyłam. Z pewnością bardzo ciekawych, lecz takie opisy, a może jeszcze bardziej profesjonalne można znaleźć w różnego rodzaju przewodnikach i albumach ze zdjęciami.
Kulturowo-antropologiczno-politycznym - ciekawszy wątek, bo związany z własnymi spostrzeżeniami i opisami sytuacji. Wątek związany z własnymi doświadczeniami zdobytymi na drodze relacji i kontaktu z ludźmi z tamtych stron. Powstałe na drodze bezpośredniego spotkania z kulturą tamtych ludzi.
I wreszcie trzeci ostatni wątek - nazwijmy go duchowym - czyli osobiste już bardzo doświadczenia i przemyślenia powstałe na kanwie przeżyć pielgrzymkowych i wcześniej wymienionych tematów wątkowych. Jest to najbardziej osobisty z wątków, ale równie ważny, nie wiem czy nie najważniejszy, na których to doświadczeniach będzie opierać się moje doświadczeni i spotkanie z Biblią, religiami, różnymi wyznaniami i wiarą. Pewnie dałoby się jeszcze więcej wątków odnaleźć, ale pozostanę przy tych trzech.
Zobaczyłam w przeciągu dwóch tygodni trzy kraje: Izrael, Jordania i Egipt oraz różne religie i kościoły chrześcijańskie.
Podczas pobytu w tym egzotycznym dla nas Polaków kraju częściej miałam okazje obserwować muzułmanów, co wynikało z faktu, iż częściej nocowaliśmy w arabskich hotelach i kierowcami naszych autobusów w Izraelu i Jordanii byli Arabowie. Miałam szczęście widzieć ich podczas trwającego właśnie świętego dla nich czasu - postu zwanego ramadan. A teraz należy podać odrobinę niezbędnych informacji: Ramadan to czas, w którym każdego muzułmanina obowiązuje post przez cały dzień, czyli od wschodu do zachodu słońca. Jest o wstrzymanie się od pokarmów, używek, seksu i innych przyjemności tego świata po to, aby kształtować swój charakter. Po zachodzie słońca (ogłasza go muezin z wieży meczetu, czyli minaretu) muzułmanin zasiada do wspólnej wieczerzy, cieszy się i świętuje do późnych godzin nocnych wraz ze swoja rodziną. W tym czasie nocą można spotkać tłumy rodzin arabskich wędrujących po sklepach wśród głośnej muzyki.
Miałam możliwość obserwowania muzułmanów prawie, że, na co dzień. Widziałam modlących się młodych mężczyzn zwróconych w stronę Mekki i oddających pokłony Bogu. Pewnego dnia, gdy wczesnym rankiem gdzieś wyruszaliśmy zobaczyłam naszego kierowcę Abdullaha siedzącego w autobusie na ręczniku (religia nakazuje im siedzieć na czymś, by oderwać się od spraw ziemskich) i na głos czytającego, właściwie śpiewającego, Koran. Gdy nas zobaczył zaczął czytać ciszej, ale dalej się modlił nie zwracając uwagi na nas wchodzących do autobusu. My też z szacunku nie przeszkadzaliśmy mu w modlitwie, po czym gdy skończył, schował Koran i powitał nas znanym już nam arabskim powitaniem „Salam Alejkum”, na co my, już wyuczeni, odpowiedzieliśmy zgodnym chórem „Alejkum Salam”. Pan kierowca, mimo iż był osobą paląca nigdy podczas dnia papierosa nie zapalił. Nie widziałam też żeby popijał wodę. Dopiero po zachodzie słońca widziałam jak zapalił papierosa i z wielką lubością się zaciągał.
Innym razem, było to w Petrze (Jordania) po usłyszeniu wołającego do modlitwy muezina ujrzałam na skale opodal młodego muzułmanina bijącego pokłony Allachowi. Arab ten był prawdopodobnie zwrócony w stronę odległej Mekki. Po skończonej modlitwie wstał, zwinął maleńki dywanik, ubrał buty, po czym zaczął schodzić ze skały w naszą stronę.
Idąc ulicą można było zauważyć arabów niosących w dłoni coś na kształt naszych różańców. Wygląda to jak zbiór kilkudziesięciu koralików związanych ze sobą, lecz nie jak w naszym różańcu zakończonych krzyżem, ale czymś w rodzaju pompona. Te korale oznaczają imiona Boga. Prawdziwy muzułmanin zna 99 imion Boga a to setne zna tylko Bóg. Modlitwa polega na wymawianiu tych Imion Boga. Nie wiem czy muzułmanie odmawiali to, ale u bardzo wielu osób ten powiedzmy muzułmański różaniec widziałam w ręku.
W piątkowe wieczory w telewizji na kilku programach transmitowano modlitwy z Mekki pokazując kamień święty, wokół którego wędrowali modlący się ludzie. W Koranie napisane jest, że każdy prawowierny ma obowiązek raz w życiu pielgrzymować do Mekki - stąd te transmisje trwające nieraz kilka godzin.
W krajach muzułmańskich muezin z wieży minaretu pięć razy na dzień nawołuje do modlitwy niczym w Polsce dzwony kościoła. Ale ciekawą rzeczą jest, że to nawoływanie nikomu nie przeszkadza, mimo iż pierwsze słychać już po 4 rano. A jakże często słyszałam proboszczów, że parafianie skarżą się, że dźwięk dzwonów nie pozwala im spać i ksiądz nie może uruchamiać dzwonów na ranną Mszę niedzielną, bo to zakłóca spokój ludzi. Śpiew i nawoływanie muezina nikomu nie przeszkadza, mimo iż nie wszyscy ludzie mieszkający w kraju są muzułmanami. Ciekawe?!
Druga wielka Religia - Judaizm - czyli jej wyznawcy - Żydzi. Mówią o nich, że są dla nas jakby starszymi braćmi w wierze i z taką świadomością przyjeżdżałam do Izraela. Naród Wybrany. Rzeczywiście doświadczałam w pewien sposób ich wybrania, objawiającego się przede wszystkim w relacjach do nas młodszych braci Chrześcijan. Ale po kolei. Podczas mojego pobytu Żydzi właśnie zaczynali świętować rocznicę swojego wyjścia z niewoli egipskiej - jedno
z większych świąt Święto Namiotów, czyli Sukkot. Na pamiątkę tego wielkiego wydarzenia budowano namioty. Ci mieszkający na wsi nie mieli problemu gdzie postawić taki namiot, podobnie jak i właściciele domków. Stawiali je na podwórkach obok domów pięknie ozdabiając kolorowymi błyskotkami. Mieszkańcy Jerozolimy natomiast, zwłaszcza mieszkających
w kilkurodzinnych domach bez przylegającej do nich posesji postawić swoich namiotów praktycznie nie mieli gdzie. Ale to tylko mnie się tak wydawało, bo oto ujrzałam ze namioty poczęły wyrastać na... balkonach i dachach domów. Były budowane z różnych materiałów: liście palmy pełniły funkcje dachu, natomiast rolę ścian spełniały różnokolorowe materiały zawieszane na sznurach lub jeszcze w jakiś inny przemyślny sposób montowane.
cdn.